Cystersi z Lubiąża
Ten wyjazd miał być małym testem przed naszymi dalszymi “wyprawami”. Tuż po śniadaniu wsadziliśmy chłopaków do auta i ruszyliśmy w stronę Lubiąża. Piękna słoneczna pogoda i wprost buchająca wokół wiosna sprawiły, że podróż przypominała bardziej wyjazd na letnie wakacje, niż wiosenny piknik.
Klasztor w Lubiążu zachwycił nas swoim ogromem (to drugi co do wielkości obiekt tego typu w Europie) i pięknym położeniem nieopodal brzegów Odry.
Do sal można wejść tylko o pełnych godzinach, więc stawiając sie na miejscu o 12:03, chcąc nie chcąc spędziliśmy godzinkę w klasztornym parku. Tu na piknikowym kocu łapaliśmy wiosenną opaleniznę.
Niezaprzeczalnym atutem klasztoru (dziś już nie pełniącego tej roli) jest bardzo miła i kompetentna obsługa. Szczerze polecamy krótkie, ale interesujące opowieści tutejszych przewodników. Choć w obiekcie udostępnione do zwiedzania są zaledwie 4 miejsca, to warto dla nich poświęcić kilkadziesiąt minut.
Zwiedzanie rozpoczyna się od Jadalni Opata, ale to tylko wstęp do prawdziwej uczty dla zmysłów, którą stanowi widok Sali Książęcej. Stanowi ona wspaniały przykład architektury baroku, gdzie niepodzielnie królowała symetria. I to do tego stopnia, iż w imię zachowania symetrii, w Sali zamontowano np. dodatkowe drzwi (za którymi de facto jest tylko ściana).
Kolejnym etapem zwiedzania był Kościół p.w. NMP, dziś i on nie pełniący już swojej roli, ogołocony ze wszelkich ozdób, wciąż jednak pozostający miejscem spoczynku kilkudziesięciu książąt. Nas zachwycił swoją surowością i świetlistym wnętrzem.
Swój pobyt w klasztorze zakończyliśmy w Refektarzu, gdzie zakonnicy w całkowitej ciszy spożywali jeden (tak, tak - jeden jedyny) posiłek dziennie. Dobrze, że przynajmniej w pięknym otoczeniu.
Kilka słów podsumowania:
- wspaniała propozycja na krótką rodzinną wycieczkę,
- warto pamiętać o tym, że do obiektu można wejść wyłącznie w grupie z przewodnikiem o pełnych godzinach,
- posiłek po zwiedzaniu można zjeść w “Karczmie Cystersów” mieszczącej się tuż obok klasztoru.
Oj, jak miło, że nie musimy jak Cystersi wstawać o 3:30
A tyle razy tamtędy przejeżdżaliśmy! Następnym razem na pewno się zatrzymamy
Też lubimy takie wypady. Niestety wiosną zupełnie nie ma na nie czasu. Na przyszłość polecam Wam wypad do zamku Krzyżtopór. Koniecznie z latarkami
Moi byli zachwyceni.