Osamotnienie

Osamotnienie odróżniam od samotności.
Samotność jest czymś pozytywnym, czymś przyjemnym.
Osamotnienie jest stanem trudnym do zniesienia. To brak zrozumienia.

Każdy z nas jest inny, kazdy jest indywidualnością. Każdy jest odrebną jednostką.
Ale tez każdy jest istotą społeczną.
Ale też każdy jest człowiekiem. A ludzie podlegają tym samym “zasadom”/procesom/regułom/czy jak to nazwać. O co mi chodzi? O to, że nikt nie jest “wyjątkowy”. Nikt nie ma “wyjątkowo” - bo albo każdy ma, albo nikt.
Na przykład - każde małżeństwo ma problemy. Każde dziecko budzi się w nocy.  Kazdy ma jakiś kłopot. Faktem jest, że niektórzy maja kłopoty wieksze, inni mniejsze. Ale też i siły każdy ma inne. Siły sa niemierzalne. Chodzi mi o to, że z faktu, iż ktoś sobie radzi nie można wyciągac wniosków, że nie ma problemów.
Poczucie osamotnienia może powstawać stąd, że nie mamy poczucia, że podlegamy tym samym procesom. Otóż żona alkoholika myśli, że tylko ona doswiadcza tego czy tamtego. A tu niespodzianka - doswiadcza tego samego schematu - schematu działania choroby alkoholowej. Matka małego dziecka doświadcza braku czasu,  nieustannego “bycia na dyżurze”. I myśli że tylko ona jedna tak ma - a tu niespodzianka - wszyscy tak mają, bo wychowywanie noworodka to ciagłe trwanie na dyżurze. Jedyne co mo zna próbowac robic to radzic sobie z sytuacja zminiajac swoje podejscie. Bo okolicznosci sa niezminialne - dziecko nie stanie sie samoobsługowe.
Gdyby ludzie rozumieli to, gdyby rzeczywiście czucli sie “braćmi ludźmi”, wtedy mogliby jakos lepiej radzić sobie z uczuciem osamotnienia. Bo nie są samotni ze swoim zmaganiem przecież. Bo przecież gdzies na świecie jest ktoś, kto w tej chwili ma taki sam problem, tez cierpi, tez jest mu źle.

Wrażliwość

Wrażliwość nie polega na tym, że łatwo nas urazić - to jest przewrażliwienie. Wrażliwość jest nakierowana na innych - umiemy zobaczyć ich ból, radość, cierpienie, trud i umiemy ich wesprzeć.  Wesprzeć to znaczy sprawić, by poczuli ulgę - czasem ulga objawia się  uśmiechem, a czasem łzami, by czuli, ze ich rozumiemy. Wrażliwość pomoże nam zobaczyć tę przemianę w nich.

Egoizm…

Ma wiele twarzy. Może być egoizm zdrowy, który właściwie jest kochaniem siebie, pragnieniem dobra dla siebie, szacunkiem.
Może też być zamaskowany. To wtedy, kiedy robimy coś dla kogoś, zupełnie nie licząc się z potrzebami tego kogoś. Taka “dobroczynność” od której obdarowywanemu cierpnie skóra. Dawanie, kupowanie, przynoszenie, poświecanie swoich sił.  A jeśli obdarowywany nie chce brać - to wtedy jest niewdzięcznikiem, bo przeciez my tyle sił wkładamy i tyle robimy…  A tak naprawdę robimy to dla siebie - to my potrzebujemy dać. I nie szanujemy tej drugiej osoby, nie liczymy sie z jej potrzebami. Narzucamy się jej. Ograniczamy ją.

Pozwolić życiu płynąć…

A tu ciągle pojawia sie pokusa, zeby kontrolować sytuację, żeby nadawać bieg, żeby mieć to, na co sie koniecznie upieramy. A szczęście/radość potrafi przyjść z zaskakującej nas strony. Z kierunku, z którego sie nie spodziewamy. Ale jeśli się dostatecznie uprzemy ;) , to możemy to szczęście przegapić.

Szczęście

To że czujemy się szczęśliwi  w życiu nie zależy od ilości przyjemności, których sobie dostarczamy (których doznajemy). Być szczęsliwym to umiec czerpać radość z rzeczy codziennych. Umieć cieszyć się tym co przychodzi, zamiast “gonić” za przyjemnosciami. Bo w tej pogoni można zagubić nie tylko poczucie szczęścia, ale i siebie.

Zazdrość

Kiedyś zastanawiałam się, czy jeśli będę mówic do jednego mojego dziecka przy moim drugim dziecku jakoś tak pieszczotliwie i zdrobniale, to czy drugie dziecko nie będzie zazdrosne (no ja byłam zazdrosna w dzieciństwie ;) )?  I tak sobie pomyślałam, że dziecko nie bedzie zazdrosne wtedy, jeśli samo będzie się czuło kochane. Jeśli będzie wiedziało, ze dla swoich rodziców jest ważne, bardzo ważne. Że jest ich skarbem. Jeśłi będzie wiedziało, ze mama/tata kocha i że miłość do rodzeństwa nie jest większa (bo miłości się nie mierzy, jest nieporównywalna) tylko inna. Każdego kochamy inaczej bo każdy jest inny. Nie ma jednostki miary uczucia, żadnego uczucia - nie tylko miłości.
Tak wiec kluczem do zmniejszania/usuwania zazdrości miedzy rodzeństwem nie jest obdzielanie po równo (zabawkami, słodyczmi, całusami), tylko upewniAnie o miłości bezwarunkowej.
Pomocne tez jest dzuiecku, jak sie mu wytłumaczy, ze czasem tak jest, że miłości nie widać. Jak np. mama jest zła i krzyczy. To tak jak ze słońcem. Nawet jeśli go nie widać, to ono i tak jest.

Pokora

Pokora nie ma nic wspólnego  upokorzeniem (czy to mnie przez siebie, czy też mnie przez kogos innego).
Pokora to swiadomość swoich wad. Swiadomość tego, że od zła dzieli mnie mały krok, że w każdej chwili mogę na tę stronę zła przejść - to kwestia decyzji i/lub słabości mojej. To świadomość tego, że słabość jest wpisana w człowieczeństywo, że człowiek=słabość/możliwość_ulegnięcia_pokusie.
Pokora też pozwoli nam uswiadomić sobie, że “ja też mógłbym być Hitlerem”. Czyli pozwoli mi zadać sobie pytanie “Jak zachowywałbym się, jak bym żył, gdybym urodził się rodzicom Hitlera?” I pokora też podsunie nam odpowiedź - że mógłbym zachowywać się gorzej, wyrządzić wiele więcej zła.

Spojrzenie…

Szklanaka. Do połowy coś jest (sok, mleko, woda…). Od połowy - pusto. Można spojrzeć na sprawę na dwa sposoby. Można powiedzieć: cholera, ktoś mi połowe wypił. Można powiedzieć: O! mam pół szklanki do wypicia.
Radość w życiu nie zależy tylko od tego co jest. Zależy od tego JAK patrzymy na rzeczy.
Tutaj można też pokazać po co jest psycholog. Po to, żeby nauczyć człowieka tego drugiego spojrzenia na szklankę.

Znalezione…

“Działanie toksyczne polega zasadniczo na wzbudzaniu w ofierze poczucia winy. Zawsze chodzi o to jedno. Zademonstrowanie swojej krzywdy – zobacz, jak mi jest trudno. Wybór należy do ciebie. Chyba masz sumienie?
Wedle jednej z definicji osoba toksyczna to taka, która nie przyjmuje do wiadomości, że posiada słabości. Nic z nimi nie robi, w związku z czym rani drugich.”
Przerwać rytualny taniec

Życie jak uczta

Zastawiony stół, a my podchodzimy i wybieramy, smakujemy. Tylko trzeba pamiętać o zdrowej i urozmaiconej diecie ;) oraz umieć odróżniać potrawy, które szkodzą.
Wolna wola decydowania o tym jak chcę żyć, co w życiu robić - również o to, by z faktu ze żyję płynął pożytek dla ludzi którzy są obok.