Szkoła zaczątkiem pracoholizmu (??) ;)

Szkoła nie powinna być sednem  życia. Życie to życie ;). To decydowanie o tym które obowiazki podejmujemy i kiedy. Kiedy i ile potrzbujemy odpoczynku, a ile przyjemności. Życie to czas, który zagospodarowujemy. Życie dziecka nie może sie kręcić wokół szkoły. Szkoła wyznacza pewne ramy. Ale warto żeby dziecko miało obowiązki pozaszkolne(domowe), żeby treścią (chodzi o ważność czasu, nie o jego ilość) życia dziecka nie były sprawy szkolne.

Dzieci nie potrzebują osobnego pokoju.

Dzieci nie potrzebują osobnego (od rodzeństwa) pokoju. Zwłaszcza, jeśli odbywa się to kosztem rodziców. Dzieci potrzebują jakiegoś miejsca na prywatność. Prywatność w sensie psychicznym(??) - czyli prawo do nieodpowiadania na wszystkie pytania rodziców (że o innych osobach  nie wspomnę), zachowania w sobie takiej przestrzeni, do której nikt nie ma prawa “ładowac się z butami” ;). Prywatność w sensie fizycznym(??) - czyli miejsce na swoje prywatne rzeczy i miejsce do chwili ciszy spokoju.
Myślę też, że jesli dzieci domagają sie osobnego pokoju to albo z powodów o który piszę wyżej. Albo dlatego, ze osobny pokój jest przedstawiany dziecku jako wartość. Inne powody na razie są mi nieznane ;)

A to ciekawe…

“Na ogół niezmienność kojarzy się z wpływami genetycznymi, a zmienność z wpływami środowiskowymi, gdy się wychodzi z nie całkiem słusznego założenia, ze środowisko jest bardziej  zmienne niż plan genetyczny. Tymczasem plan genetyczny jest raczej bardzo plastyczny, modeluje się pod działaniem środowiska - jedne geny zostaja zahamowane, a inne aktywowane. Natomiast  środowisko może być mało plastyczne. Na przykład pewne normy społeczne mogą być zupełnie nie dopasowane do zmienionych warunków życia, odczuwa się powszechnie ich nieaktualność, ale zmienić ich nie można; dopiero gwałtowny przewrót niszczy starą strukturę, a  w miejsce jej tworzy nową, na ogół lepiej dostosowaną do zmienionych warunków życia.”
Antoni Kępiński “Psychopatie”

Samozadowolenie wrogiem rozwoju

Lepszy start niesie ze sobą niebezpieczeństwo pozostania w wygodnym miejscu, zamiast wyruszenia w nieznane w celu rozwoju.
Jeśli dziecku dajemy wiele i nam to “wychowanie” jakoś wychodzi, to i tak zawsze jest cos do zrobienia. Niepewność jest konieczna do rozwoju.

O zatrzymaniach w rozwoju

Przeczytałam w jakiejś książce. Jeśli człowiek nie przeszedł jakiegoś etapu rozwoju w dzieciństwie, to się na nim zatrzymał, żeby dojrzeć musi go przejść.
Chyba to jest wytłumaczeniem dla “dziwnych” zachowań u dorosłych ludzi. Prawda, że tupanie nóżką ;) u dwulatka wygląda “lepiej” niż u 40-latka.
Czy można pomóc innym jakoś, by dojrzeli? Czy każdy może? Jak odróżnić tych, którzy mogą, od tych, którzy nie mają już szansy. A czasem tak łatwo potępić…

Nie miejmy mikrych marzeń

Nie bójmy się mieć wielkich marzeń, marzeń z rozmachem, na wyrost. Przecież i tak marzenia nie realizują się w całości. Czy będzie jakiś ślad w naszym życiu z marzenia mikrego?
Trzeba też pamietać, że chęcią (graniczącą z przymusem) zrealizowania marzenia można zniszczyć swoje życie, albo życie naszych bliskich.