Tak wiele cierpienia ludzie sprowadzają na siebie sami. Przez niezrozumienie - siebie i innych.
Prawdą jest, że każdy z nas jest inny. Ale działamy według pewnych mechanizmów.
Gdyby tak ludzie wiedzeili,że nie da się żyć ignorując swoje emocje. Gdyby każdy mógł czuć (obudzić) swoje emocje.
Gdyby kazdy, który nosi w sobie krzywdę mógł się przebudzić, zobaczyć krzywdę której doznał i wyleczyć rany. Ale spotkałam się  zopinią, niektóre rany są nie do wyleczenia.

Poprzeczka…

Czerpać  przyjemność z tego, że możemy (mamy taką możliwość) podnosić sobie poprzeczkę. Rozwijać się i cieszyć się z tego. Taka umiejętność myślę zapewnia szczęście w życiu.
Nie chodzi mi tylko o osiągnięcia wielkie, godne Nagrody Nobla ;). Chodzi mi o każde osiągnięcie. Choćby tym osiągnięciem było nienakrzyczenie na drugiego człowieka. ;)