Tak wiele cierpienia ludzie sprowadzają na siebie sami. Przez niezrozumienie - siebie i innych.
Prawdą jest, że każdy z nas jest inny. Ale działamy według pewnych mechanizmów.
Gdyby tak ludzie wiedzeili,że nie da się żyć ignorując swoje emocje. Gdyby każdy mógł czuć (obudzić) swoje emocje.
Gdyby kazdy, który nosi w sobie krzywdę mógł się przebudzić, zobaczyć krzywdę której doznał i wyleczyć rany. Ale spotkałam się  zopinią, niektóre rany są nie do wyleczenia.

Poprzeczka…

Czerpać  przyjemność z tego, że możemy (mamy taką możliwość) podnosić sobie poprzeczkę. Rozwijać się i cieszyć się z tego. Taka umiejętność myślę zapewnia szczęście w życiu.
Nie chodzi mi tylko o osiągnięcia wielkie, godne Nagrody Nobla ;). Chodzi mi o każde osiągnięcie. Choćby tym osiągnięciem było nienakrzyczenie na drugiego człowieka. ;)

Myślę że zbyt często niestety zdarza się nam mylić przyjemność z dobrem…

Dobrze zjeść, dobrze sie wyspać i dobrze się bawić to nie znaczy dobrze żyć - znaczy zaledwie “przyjemnie żyć”.
Żeby dobrze żyć trzeba wybierać dobro (nie mylić z przyjemnością). A dobro trudne jest. Ale dobre :)

Nie jest wielką sztuką zachowac radość, spokój i optymizm wtedy, kiedy wszystko idzie dobrze. Sztuką jest zachować choć cień radości i spokoju wobec niepowodzeń i trudności.

Jak łatwo skupić się na pozorach, na skutkach. Wymyślamy jakieś sztuczki, żeby dziecko zaczęło sie chcieć uczyć na przykład, albo jeść. Wymyślamy kolorowe zeszyty, książeczki, kanapeczki. A czasem jest tak, że przegapiamy prawdziwą przyczynę. A prawdziwe przyczyny moga byc różne i z reguły leżą w nas, rodzicach. W problemach naszego młżeństwa, relacji z innymi ludźmi. Dzieci potrafia bardzo dobrze wyczuwać takie sprawy, rozumieją je po swojemu i reagując dają nam sygnały. Jakże często (za często) przgapiamy je. Patrzymy na rzeczy, zamiast poza rzeczy.

Być aktywnym to nie znaczy “coś robić” w znaczeniu potocznym. Być aktywnym to mysleć i kierować swoim życiem. W stronę dobra. W stronę prawdy. Prawdy o sobie samym i świecie.

Umieć “zachcieć” ;)

Chcieć (wolą swoja, nie emocją) robić rzeczy trudne i dobre, pomimo tego, że sie nie chce (emocją się nie chce) - to dopiero umiejętność :). Łatwiej takie rzeczy się robi jeśli widzi się sens w ich zrobieniu. Myślę, że to “widzenie sensu” jest jakims kluczem do oduczania sie lenistwa (czyli niechcenia).

“Matka swojej matki”

Być rodzicem emocjonalnym w swojej rodzinie (mówię o dziecku, które jest wtłaczane w rolę rodzica przez dorosłych) to czuć odpowiedzialność za emocje rodziców i innych członków rodziny. Tak myślę. Ale czy tylko to?

Każdy nosi w sobie tajemnicę

Coś co sprawia, że jego życie nie jest błogostanem. Czasem też jest i tak,  że człowiek odcina się od tego, co nosi w sobie. I wtedy często jest tak, że sam swoim zachowaniem komplikuje sobie życie :( .
Nikt nie ma idealnego życia. Niby oczywiste, ale czesto o tym zapominamy.
Pamietam  taką bajeczkę o jeżu, który chciał zmienić swoje futerko na inne. Żadne nie było bez wad. Na koniec wrócił do swojego. 
Tutaj widać, że zazdrościć się nie opłaca ;) . Bo tak naprawdę nie wiemy CZEGO zazdrościmy.

Wysoka trawa

Z życiem jest jak z chodzeniem po łące gdzie rośnie wysoka trawa.  Widać trawę wszędzie. Ale żeby zobaczyć “prawdziwe życie”, to trzeba zajrzeć głębiej, w stronę korzenia ;) . Tam toczy się  prawdziwe życie.
Warto patrzeć “poza” to, co jest łatwo dostrzegalne. Poza to, czym karmią nas  szeroko rozumiane media. Poza to, co prezentują nam ludzie. Poza to, co łatwo dostrzegamy, co rzuca się w oczy. Rzeczywistość bywa zupełnie inna.